Zginął kwiat Narodu

10 kwietnia 2010 r. Polska, Rosja i cały świat miały wspominać Żołnierzy Polskich, w większości oficerów, zamordowanych 70 lat temu z rozkazu przywódców sowieckiej Rosji w Katyniu i innych miejscach na przeciągu kwietnia i maja 1940 r. Państwo Polskie i Naród Polski poniosły wówczas — nie jedyną taką w czasie drugiej wojny światowej, lecz jak dotkliwą — niewyobrażalną stratę.

Dziś mój Naród przeżywa kolejną niewyobrażalną tragedię i jeszcze większą stratę, nie do opisania ból, bezradność i pokorę wobec kruchości każdego ludzkiego życia.

W katastrofie samolotu pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości katyńskie, w jednej chwili zginęło 96 osób, wśród nich Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Lech Kaczyński, wraz z małżonką Marią.

Prócz Głowy Państwa Polskiego śmierć poniosło wiele wybitnych osobistości świata władzy i polityki, duchowieństwa, wojskowych i inteligencji. Nazwiska większości pośród nich obecne były w mediach na co dzień. Dla uwidocznienia ogromu tragedii wymienię tylko niektórych spośród Nich:

  • Ryszard Kaczorowski — ostatni Prezydent Rzeczypospolitej na Uchodźstwie
  • piętnastu posłów i trzech senatorów, w tym m.in.:
    • Krzysztof Putra — Wicemarszałek Sejmu RP
    • Jerzy Szmajdziński — Wicemarszałek Sejmu RP
    • Krystyna Bochenek — Wicemarszałek Senatu RP
    • Maciej Płażyński — były Marszałek Sejmu RP, współzałożyciel Platformy Obywatelskiej
    • Grażyna Gęsicka
    • Przemysław Gosiewski
    • Sebastian Karpiniuk
    • Izabela Jaruga-Nowacka
    • Jolanta Szymanek-Deresz, jednocześnie były Szef Kancelarii Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego
    • Zbigniew Wassermann
  • Władysław Stasiak — Szef Kancelarii Prezydenta RP
  • Aleksander Szczygło — Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
  • Paweł Wypych — Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP
  • Janusz Kochanowski — Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Sławomir Skrzypek — Prezes Narodowego Banku Polskiego i jednocześnie Przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej
  • Janusz Kurtyka — Prezes Instytutu Pamięci Narodowej
  • Janusz Krupski — Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
  • Andrzej Przewoźnik — Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
  • Joanna Agacka-Indecka — Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
  • dowódcy i przedstawiciele Sił Zbrojnych RP, w tym m.in.:
    • gen. Franciszek Gągor — Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
    • gen. broni Bronisław Kwiatkowski — Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych RP
    • gen. broni pil. Andrzej Błasik — Dowódca Sił Powietrznych RP
    • gen. dyw. Tadeusz Buk — Dowódca Wojsk Lądowych RP
    • gen. dyw. Włodzimierz Potasiński — Dowódca Wojsk Specjalnych RP
    • wiceadmirał Andrzej Karweta — Dowódca Marynarki Wojennej RP
    • gen. bryg. Kazimierz Gilarski — Dowódca Garnizonu Warszawa
    • gen. bryg. Stanisław Nałęcz-Komornicki — Kanclerz Orderu Wojennego Virtuti Militari
  • Anna Walentynowicz — działaczka Solidarności w latach 1980.
  • ks. bp. gen. dyw. Tadeusz Płoski — Ordynariusz Polowy Wojska Polskiego
  • oraz wielu innych ludzi zasłużonych dla Narodu Polskiego

Dotkliwa to wyrwa w ciągłości Państwa Polskiego, które jednak działa i działać będzie dalej. Konstytucja jasno określa zastępstwo Marszałka Sejmu RP i rychłe przedterminowe wybory prezydenckie. Tym tragiczniejszy będzie to wybór, że zabraknie w nich obecnego zmarłego Prezydenta, który zapewne w maju ogłosiłby zamiar kandydowania z poparciem Prawa i Sprawiedliwości. A przecież zginął też inny zadeklarowany już kandydat lewicy, Jerzy Szmajdziński. Wygasłe mandaty poselskie i senatorskie też będą musiały być uzupełnione. A naczelne organy władzy muszą być powołane na nowo. Nie to jednak w tej chwili jest ważne. To ciężkie brzemię wznowienia ważnych trybów maszyny państwa czeka nas dopiero w kolejnych tygodniach. Tymczasem mamy możliwość i czas opłakać naszą tragedię.

Tak naprawdę Ich niepowetowaną stratę Naród Polski będzie sobie uświadamiać dopiero w najbliższych dniach, tygodniach, miesiącach, latach. Dziś trudno nam sobie nawet wyobrazić, jak wiele straciliśmy, to przerasta każdego. Nie żyją wielkie postacie współczesnej Polski, wiele z nich (jeśli nie wszystkich) uważaliśmy lub dopiero poznawać będziemy jako prawdziwych patriotów, poległych w służbie dla Ojczyzny. Straciliśmy nie tylko osoby pełniące ważne funkcje publiczne, ale również — bez względu na dotychczasowe sympatie i antypatie polityczne — mężów stanu i elitę Narodu Polskiego, a wiele rodzin straciło ojców, mężów, synów, matki, żony czy córki. Osoby te tworzyły nasze niepodległe Państwo. Choć ich stanowiska i funkcje muszą być teraz zastąpione, to w wymiarze ludzkim — są Oni dla nas niezastąpieni. Nigdy już nie będziemy mogli poznać jakie byłyby ich zamiary i decyzje, gdyby pozostali wśród nas. Nigdy już nie będziemy mogli ich chwalić, krytykować ani oceniać podejmowanych przez nich działań. Tragiczny zbieg okoliczności zabrał ich nam, Polakom, którzy musimy żyć dalej bez Nich.

Takiego dramatu rzeczywiście świat nie widział. Nieszczęście to niespotykane, aby w jednej chwili w czasie pokoju zginęło tyle ważnych osób, tak dla Narodu jak i Państwa. Historycznie przychodzą mi na myśl tylko nieliczne, na pewno odległe i nieporównywalne, ale w pewien sposób również dotkliwe tragedie. U progu niepodległej poprzedniej, Drugiej Rzeczypospolitej, pokolenie moich pradziadków w 1922 r. przeżywało żałobę po zabitym prezydencie Gabrielu Narutowiczu. Później w 1943 r. zginął Naczelny Wódz i Premier na Uchodźstwie Władysław Sikorski, ale było to w czasach wojny. I chyba nic takiego —  na szczęście — nie powtórzyło się aż do dziś. Przynajmniej wśród elit ważnych politycznie dla Kraju.

Przypomina mi się również Ekipa, polsatowski serial political fiction Agnieszki Holland kręcony jeszcze zanim rządy Jarosława Kaczyńskiego zastąpił rząd Donalda Tuska. Analogie cisną się same na myśli. Serial zaczyna się od powołania nowego premiera, który wniósł nowy standard do polityki. W ostatnim odcinku serialowy premier wraz z narodem przeżywają żałobę po tragicznej śmierci prezydenta zestrzelonego w samolocie w Afganistanie. Pamiętam, jak oglądając ten serial odbierałem wątek śmierci prezydenta za nierealny, niemożliwy; ciekawy, ale czysto hipotetyczny i tak odległy. Nie minęły trzy lata, jak prorocze wydarzenia ujrzałem na żywo w telewizji. Dzisiejszym wydarzeniom również towarzyszyły kamery, scenariusz znał Bóg, a aktorami byli prawdziwi ludzie, grający tym razem samych siebie w rzeczywistości. To już nie był serial. Obawiam się, że to nie jest nawet mój sen. To dzieje się naprawdę.

Siedemdziesiąt lat po zbrodni katyńskiej, po której żałoby jako ich krewni i Naród nie mogliśmy przeżywać przez kolejne pięćdziesiąt lat. Pięć lat po śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II, po którym żałobę przeżywał z nami cały świat. Dziś znów pogrążeni w tygodniowej żałobie narodowej, przy powiewającej fladze z kirem, przy blasku zniczy i dźwięku dzwonów. Jak wówczas, życie spowalnia, cichną spory.

Lech Kaczyński (1949–2010)
Lech Kaczyński (1949–2010), zdjęcie na podstawie Wikipedii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *