Humor
MASZ WIADOMOŚĆ
Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać „na dół”, na Florydę, i mieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i pojechał dzień wcześniej przed żoną. Po zameldowaniu się w recepcji, odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać mejla do żony.
Niestety, pomylił się w jednej literze w adresie poczty elektronicznej. Mejl znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem. Na ekranie zobaczył wiadomość:
DO: moja ukochana żona
TEMAT: Jestem już na miejscu
TREŚĆ:
Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać mejla do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na Twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie! Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie równie bezproblemowa jak moja.
P.S.
Tu na dole jest naprawdę gorąco...
PRAWA MURPHY'EGO
- Jeżeli coś może się nie udać — nie uda się na pewno.
- Jeżeli czegoś szukasz, zawsze znajdziesz to w ostatnim z przeszukiwanych miejsc.
- Od wszystkich znanych reguł istnieją nieznane wyjątki.
- Każde urządzenie będzie działać lepiej, jeżeli włożysz wtyczkę do gniazdka.
- Komputer służy do tego aby ułatwić Ci pracę, której bez niego w ogóle byś nie miał.
ŚPIEWNIK POBOŻNEGO KIEROWCY
Proboszcz parafii w Smołdzinie, ks. Robert Jakubowski, wydał spis pieśni jakie powinni śpiewać kierowcy podczas szybkiej jazdy samochodem:
-
80 km/h — „Pobłogosław Jezu drogi”
-
90 kmkm/h — „To szczęśliwy dzień”
-
100 kmkm/h — „Cóż Ci, Jezu, damy”
-
110 kmkm/h — „Ojcze, Ty kochasz mnie”
-
120 kmkm/h — „Liczę na Ciebie, Ojcze”
-
130 kmkm/h — „Panie, przebacz nam”
-
140 kmkm/h — „Zbliżam się w pokorze”
-
150 kmkm/h — „Być bliżej Ciebie chcę”
-
160 kmkm/h — „Pan Jezus już się zbliża”
-
170 kmkm/h — „U drzwi Twoich, stoję, Panie”
-
180 kmkm/h — „Jezus jest tu”
-
200 kmkm/h — „Witam, Cię Ojcze”
-
220 kmkm/h — „Anielski orszak niech mą duszę przyjmie”...
NIESPODZIEWANE PYTANIE
Podczas ceremonii ślubnej ksiądz zapomniał jak nupturienci mają na imię. Przed odebraniem przysięgi małżeńskiej opuszcza mikrofon i pyta mężczyzny:
— Jak pan ma na imię?
Pan Młody nie za bardzo zrozumiał pytanie, może przesłyszał się... Ksiądz pyta więc ponownie, głośniej i do mikrofonu:
— Jak pan ma na imię?
Znowu cisza, ogólna konsternacja wśród wiernych. Nagle Pan Młody zrozumiał pytanie i zadowolony z pewnością siebie odpowiada:
— Pan ma na imię Jezus.
SEKATOR
Idzie zajączek do lisa pożyczyć sekator, a ponieważ miał kawał drogi, tak oto rozmyślał:
- Jak lis pożyczy mi sekator, to przytnę nim sobie mój żywopłot...
- Lis jest fajny, na pewno mi pożyczy...
- Zaraz, zaraz...
- Lis jest chytry...
- A to lis jeden, faktycznie chytrusek...
- Pewnie nie pożyczy mi tego sekatora...
- Ten lis na pewno nie pożyczy mi swojego sekatora, którego pewnie i tak nie używa...
- Nie ma mowy. Ten lis to straszne skąpiradło...
- Od tego wstrętnego lisa nie mam nawet co liczyć na sekator!
Wreszcie dotarł do drzwi lisa. Puka. Otwiera lis:
Zajączek przerywa mu:
- A w d***** mam ten twój p********* sekator!
No i zajączek sobie poszedł...
POMOGŁEM NA WOJNIE
Staruszek u spowiedzi:
– Proszę księdza, w czasię wojny ukrywałem Żydówkę u mnie w piwnicy.
— Taaak, to bardzo dobry uczynek, chwalebny!
– Ale proszę księdza, ona mi się za to oddawała...
— Rozumiem... To były trudne czasy, ryzykowałeś życiem, a jednak ocaliłeś ludzkie życie.
– Co za ulga – mówi staruszek.
Oddala się na parę kroków, ale po chwili wraca i niepewnie pyta:
– Czy nie powinienem jednak powiedzieć jej, że wojna się już skończyła?
HUMOR PRAWNICZY
Wszystkie dowcipy i wierszyki są nieznanego autorstwa
(nie mam żadnych praw autorskich do tych utworów).
DYLEMAT ADWOKATA
Do adwokata przychodzi biedna wdowa prosząc o poradę prawną. Po skończonej wizycie adwokat zażądał 100 zł. Ta drżącymi rękami wyjęła banknot z portfela i podała radcy. Ten jednak po wyjściu kobiety zauważył, że ta pomyliła się dając mu dwa sklejone banknoty stuzłotowe przez przypadek. I wtedy stanął przed dylematem moralnym...
Podzielić się ze wspólnikiem?
DODAWANIE SĄDOWE
Zasłyszane na sali sądowej:
– Jest Pan oskarżony o to, że uderzył pan poszkodowanego dwa razy w twarz. Czy oskarżony chce coś dodać?
– Nie, Wysoki Sądzie. Myślę, że mu to wystarczy...
WAŻNA PRZYCZYNA
Komisja egzaminacyjna na jednym z wydziałów prawa przesłuchuje jednego z kandydatów.
– Co Pana skłoniło do tego, żeby zdawać na wydział prawa?
— Hmmmm... No... Tato, nie wygłupiaj się...!
KRAKSA
Minister jadąc samochodem potrącił 2 pieszych na przejściu. Przychodzi do znajomego prokuratora i pyta:
— Co z tym zrobimy?
Prokurator po zastanowieniu odpowiada:
— Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę, może dostać 5 lat za uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki – 8 lat za próbę ucieczki...
OKIEM CHIRURGA
Kilku chirurgów spotkało się na przerwie obiadowej. Rozmawiają o tym, kogo najbardziej lubią operować.
- Ja to bardzo lubię operować księgowych. Wszystko w środku jest ponumerowane.
- Jeszcze łatwiejsi w obsłudze są bibliotekarze. Wszystko mają ułożone w porządku alfabetycznym - twierdzi drugi chirurg.
- Ja to lubię informatyków. Wszystkie narządy oznaczone są odpowiednimi kolorami.
- A ja uważam, że najłatwiejsi do zoperowania są prawnicy. Nie mają serca, nie mają kręgosłupa, nie mają jaj, a głowę i dupę można bez problemów zamienić miejscami...
DYMANIE (dla dorosłych)
Mężczyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedzącą przy barze atrakcyjna kobietę. Podchodzi i zagaja:
— Co porabiasz, ślicznotko?
Ona patrzy mu w oczy i odpowiada:
— Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i wszędzie.
W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dymać kogo się da.
Od kiedy skończyłam szkołę, nie robię nic innego.
Na to on:
— No proszę, coś podobnego! Bo ja też jestem prawnikiem. A pani mecenas to w której kancelarii pracuje?
PŁOT
Prawo jest jak płot: żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, a bydło przynajmniej się nie rozłazi, gdzie nie powinno.
ŻYCZENIA PRAWNICZE
Oświadczenie
z dnia 24 grudnia 2007 r.
w sprawie życzeń świątecznych, zwanych dalej Życzeniami,
złożone Tobie, zwanemu dalej "Przyjmującym Życzenia",
przeze mnie, zwanym dalej "Życzącym".
Na podstawie powszechnie obowiązującego zwyczaju, oświadczam, co następuje.
Przyjmij proszę, z wyłączeniem wyraźnej lub domniemanej mocy wiążącej, najlepsze życzenia przyjaznych środowisku, świadomych społecznie, bezstresowych, nieuzależniających i neutralnych płciowo świąt przesilenia zimowego, celebrowanych w ramach tradycji wyznania religijnego albo praktyk świeckich wedle wyboru Przyjmującego Życzenia, w szczególności zgodnie z tradycją Bożego Narodzenia, Chanuki lub Kwanzy, z zachowaniem należnego szacunku dla religijnych lub świeckich przekonań lub tradycji osób trzecich, albo ich wyboru niepraktykowania żadnych religijnych ani świeckich tradycji, jak również finansowo korzystnego, osobiście pomyślnego oraz medycznie nieskomplikowanego przebiegu ogólnie przyjmowanego roku kalendarzowego 2008, zwanego Nowym Rokiem, z zachowaniem należnego szacunku dla kalendarzy przyjmowanych przez mniejszości narodowe, etniczne lub wyznaniowe, bez względu na rasę, wyznanie, poglądy polityczne lub filozoficzne, kolor skóry, wiek, stopień spawności fizycznej, wybór platformy komputerowej, lub preferencje seksualne Przyjmującego Życzenia.
Przyjęcie niniejszych życzeń oznacza jednoczesne przyjęcie następujących warunków i zastrzeżeń.
Niniejsze życzenia podlegają dalszemu sprecyzowaniu, wycofaniu lub odwołaniu przez Życzącego bez zachowania jakichkolwiek terminów wypowiedzenia oraz bez potrzeby uzasadnienia. Niniejsze życzenia mogą być nieodpłatnie przenoszone przez Przyjmującego Życzenia w niezmienionej treści na rzecz osób trzecich. Niniejsze życzenia nie implikują żadnej obietnicy ze strony Życzącego do rzeczywistego wprowadzenia w życie któregokolwiek z wyżej wymienionych życzeń, a w szczególności nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego ani innych przepisów prawa. Jakiekolwiek fragmenty niniejszych życzeń sprzeczne z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa należy uznać za niezłożone, bez wpływu na pozostałe fragmenty życzeń. Niniejsze życzenia nie mają wartości finansowej.
Życzący gwarantuje działanie niniejszych życzeń zgodne z powszechnie przyjętym działaniem życzeń w zakresie dobrych wiadomości przez okres jednego roku albo do chwili wydania kolejnych życzeń świątecznych, którekolwiek z tych zdarzeń nastąpi wcześniej. Gwarancja jest ograniczona do wymiany niniejszych życzeń lub wydania nowych życzeń, bez potrzeby uzasadnienia przez Życzącego.
TO CI MÓZG
Przychodzi ludożerca do sklepu z mózgami po świeży mózg na obiad. Na ladzie leży duży wybór mózgów.
– Ile kosztuje mózg inżyniera? — pyta.
–
10 dolarów kilo.
– A lekarza?
–
20 dolarów kilo.
– A prawnika?
–
100 dolarów kilo.
– Co?! A dlaczego tak drogo?
–
A wie pan, ilu trzeba prawników, żeby uzyskać kilo mózgu?!
Nieautoryzowany zapis stenograficzny (1932) z 308. posiedzenia Komisji Ustawodawstwa i Praworządności Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 5 września 2005 r.
RADY DLA SZEFÓW
- Nie myśl! A jak już pomyślałeś, to...
- ... nie mów! Ale jeżeli już powiedziałeś, to...
- ... nie pisz! Jeśli jednak już napisałeś, to...
- ... nie podpisuj! A jak podpisałeś...
- ... to się k***** potem nie dziw!
PISMO URZĘDOWE
Pismo urzędowe jest jak dobre wino. Musi długo poleżeć, żeby nabrać mocy urzędowej.
CHOROBA URZĘDNIKA
Przychodzi urzędnik do psychologa.
– Co jest panie doktorze? Od trzech dni nic mi się kompletnie nie chce...
— To środa, proszę pana...
SZEF MA ZAWSZE RACJĘ!
-
Szef ma zawsze rację.
-
Jeśli szef nie ma racji — patrz punkt 1.
-
Szef nie śpi — szef odpoczywa.
-
Szef nie je — szef regeneruje siły.
-
Szef nie pije — szef degustuje.
-
Szef nie flirtuje — szef szkoli personel.
-
Szef nie wrzeszczy — szef dobitnie wyraża swoje poglądy.
-
Szef nie drapie się po głowie — szef rozważa decyzje.
-
Szef nie zapomina — szef nie zaśmieca pamięci zbędnymi informacjami.
-
Szef nie myli się — szef podejmuje ryzyko.
-
Szef nie krzywi się — szef uśmiecha się bez entuzjazmu.
-
Szef nie jest tchórzem — szef postępuje roztropnie.
-
Szef nie jest nieukiem — szef przedkłada twórczą praktykę nad bezpłodną teorię.
-
Szef nie bierze łapówek — szef przyjmuje dowody wdzięczności.
-
Szef nie lubi plotek — szef uważnie wysłuchuje opinii pracowników.
-
Szef nie ględzi — szef dzieli się swoimi refleksjami.
-
Szef nie kłamie — szef jest dyplomatą.
-
Szef nie powoduje wypadków drogowych — szef ma kierowcę.
-
Szef nie jest uparty — szef jest konsekwentny.
-
Szef nie znosi wazeliniarzy — szef premiuje pracowników lojalnych.
-
Szef nie toleruje sitw — szef szanuje zgrane zespoły.
-
Szef nie zdradza swojej żony — szef wyjeżdża w delegacje.
-
Szef się nie spóźnia — szefa zatrzymują ważne sprawy.
-
Jeśli chcesz żyć i pracować w spokoju — nie wyprzedzaj szefa w rozwoju.
-
Kto przychodzi do szefa ze swoimi przekonaniami — wychodzi z przekonaniami szefa.
-
Kto ma przekonania szefa — robi karierę.
-
Szanuj szefa swego — możesz mieć gorszego!
STRUKTURA UCZELNI
Rektor
- przeskakuje najwyższe budynki za jednym zamachem
- jest silniejszy od lokomotywy
- jest szybszy od pocisku
- chodzi po wodzie
- rozmawia z Bogiem
Prorektor
- przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem
- jest silniejszy od lokomotywy parowej
- czasami dogania pocisk
- chodzi po wodzie, gdy morze jest spokojne
- rozmawia z Bogiem, jeśli otrzyma specjalne pozwolenie
Dziekan
- przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce
- jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa
- potrafi strzelać z pistoletu
- chodzi po wodzie na krytym basenie
- czasami Bóg zwraca się do niego
Prodziekan
- ledwo przeskakuje budkę portiera
- przegrywa z lokomotywą
- czasem może trzymać broń bez obawy o samookaleczenie
- bardzo dobrze pływa
- rozmawia ze zwierzętami
Profesor
- odbija się na ścianach próbując przeskoczyć jakikolwiek budynek
- może zostać przejechany przez lokomotywę
- nie dostaje amunicji
- pływa pieskiem
- mówi do ścian
Doktor
- wbiega do budynków
- rozpoznaje lokomotywę dwa na trzy razy
- moczy się pistoletem na wodę
- utrzymuje się na wodzie tylko dzięki kamizelce ratunkowej
- bełkocze do siebie
Pani z dziekanatu
- podnosi budynku i przechodzi pod nimi
- zwala lokomotywę z torów
- łapie pocisk zębami i go rozgryza
- zamraża wodę jednym spojrzeniem
- ... jest Bogiem
CO POWINIEN WIEDZIEĆ STUDENT?
– Co powinien wiedzieć student?
– Wszystko!
– Co powinien wiedzieć asystent?
– Prawie to wszystko, co student.
– A adiunkt?
– W jakiej książce jest to, co powinien wiedzieć student.
– Docent?
– Gdzie jest ta książka.
– A co powinien wiedzieć profesor?
– Gdzie jest docent...
STUDENT I KARTKA PAPIERU
Dwaj studenci idą po chodniku. Jednemu pod nogami zatrzymuje się kartka papieru, powiana przez wiatr.
– Co to jest? — pyta drugi.
– Nie wiem! — odpowiada znalazca.
– Ale może się przydać. Kserujemy!
PRZED EGZAMINEM
Studenci czekają pod salą na egzamin ustny. Z nudów zaczęli się bawić indeksami: czyj indeks zatrzyma się bliżej drzwi. Jednemu nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w scianę indeks trafił przez szparę za drzwi, wprost na salę w której siedział egzaminator. Przeraził się, ale za chwilę indeks tą samą drogą wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4. Koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli się zastanawiać... Kolejna ocena była dosyć jednoznaczna... Jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks... Czeka... Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator i trzyma ów indeks w ręce:
– Czyj to indeks? — pyta
– Mój... — nieśmiało wstaje student.
– Gratuluję! Piątka za odwagę!
STARUSZKOWIE
Dwóch staruszków siedzi na ławeczce pod domem spokojnej starości. Patrzą melancholijnie przed siebie. Nagle jednej mówi:
– Tadziu, mam już 85 lat. Jak bym się nie ruszył, to wszystko mnie boli z reumatyzmu. Jesteś moim rówieśnikiem, powiedz, jak Ty się czujesz?
— Jak nowo narodzony!
– Jak to, „jak nowo narodzony”?
— No tak to: nie mam włosów, nie mam zębów i chyba przed chwilą zlałem się w gacie.
Mechanik, chemik i informatyk jadą jednym samochodem. Nagle silnik gaśnie, auto staje.
– To coś z silnikiem — mówi mechanik.
– Pewnie benzyna była złej jakości — stwierdza chemik.
– Wysiądźmy i wsiądźmy, może to pomoże... — mówi informatyk.
WSZYSTKO, CO POLSKIE...
Wstaję rano, włączam moje japońskie radio, wysyłam SMSa z fińskiej komórki. Zakladam amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek oraz chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciągam niemieckie piwo. Siadam przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku zlecam internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiadam do czeskiego samochodu i jadę do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupelnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino, wracam do domu, siadam sobie na włoskiej kanapie i szukam pracy w polskiej gazecie. Znowu nic. Zastanawiam się dlaczego.
Wszystkie dowcipy i wierszyki są nieznanego autorstwa
(nie mam żadnych praw autorskich do tych utworów).
Linki zewnętrzne