Dywagacje o narodowości na pograniczu Śląska, Wielkopolski i ziemi wieluńskiej XVIII/XIX w.

Akt małżeństwa Jerzego Cieślaka i Różyny Goczlik (MR15128). Duplikaty ochrzczonych, zaślubionych i zmarłych parafii ewangelickiej w Kępnie 1819 (MR15153-009), parafia ewangelicko-augsburska w Kępnie; miejsce w źródle: 6/1819, strona 18; przechowuje: Archiwum Państwowe w Poznaniu, miejsce w repozytorium: PL/53/3792/0/4/9 Szukaj w archiwach zesp. 19323 jedn. 1508528; odpis: 24.06.2021, Archiwum Państwowe w Poznaniu CIII.6342.1013.2021

Dywagacje o 🇵🇱polskości na koniec Narodowego Święta Niepodległości w Polsce. Chciałoby się napisać: „dywagacje o Polskości”, ale to niezgodne z zasadami ortografii, nie przeze mnie wymyślonymi.

W linii żeńskiej przodków pochodzę od ewangelickich owczarzy Kędziów i Cieślaków z pogranicza Śląska, Wielkopolski i ziemi wieluńskiej. Kręcili się pod Byczyną, Kępnem, Ostrzeszowem, Wieruszowem, Wieluniem, Kaliszem, Sieradzem, Radomskiem i Częstochową. Badany aktualnie okres wyznaczają dostępne archiwalia z końcówki XVIII i pierwszej połowy XIX w.

Dziś po obu stronach rzeki Prosny mamy Polskę. Kiedyś na Zachód były Prusy, na Wschód Polska, później Rosja. Tak w bardzo wielkim skrócie. Coś sygnalizując tylko: Prusy Południowe (1792–1807). Odwieczne pogranicze chwilowo było pod jedną jurysdykcją.

Mitochondrium zawdzięczam przodkini o pięknie polskobrzmiącym nazwisku: Gottschlingen.

Poza jedną potomną nitką rzymskokatolicką (akurat moją, choć nie ma to znaczenia) wszyscy byli ewangelikami.

Zawierali związki małżeńskie często z osobami o nazwiskach brzmiących raczej prusko niż polsko — Menzel choć Męcel, Wenden choć Węda, Gotzlich choć Goślik, Zimmermann choć Cieślak, Schubert choć Szubert, Utta, Elsner, Fiskal, Strefling. Oczywiście nazwiska nic jeszcze nie przesądzają, są polskie rodziny o tych nazwiskach. Tak, słyszałem o Józefie Elsnerze, grodkowianinie (wg ortografii do 2025, Grodkowianinie od 2026), ale ja nie mam przodków tak dobrze pozostawiających po sobie źródła pisane🙂

Moi dzieciom nadawali imiona popularne po wówczas pruskiej stronie granicy, a mniej popularne po wówczas już rosyjskiej stronie granicy — Adolf, Fryderyk, Wilhelm, Karol, Edmund, Edward, Emil, Daniel, Krystian, Bogumił, Henryk; Zuzanna, Urszula, Rozalia, Helena, Karolina, Emilia. W tamtych czasach jak nigdzie indziej w rodzinie, miewali po 2 imiona — np. Daniel Krystian, Henryk Bogusław, Jan Fryderyk.

Nie znaczy, że tego nie było po stronie rosyjskiej. Że niby tylko ta była stroną polską? Nie, Polacy mieszkali przed i po rozbiorach po obu stronach granicy. I takie nazwiska czy imiona były po obu stronach przedrozbiorowej granicy. Statystyk nie robiłem. Nie mam jednak wątpliwości, jak rozkłada się częstotliwość nazwisk i imion.

Nie znaczy, że po stronie pruskiej nie było Polaków. Wręcz odwrotnie, była nas tu większość. Mimo to, bywały rodziny nazywające się bardziej polskobrzmiąco i mniej polskobrzmiąco. To dalej nic nie znaczy. To moje skojarzenia, dziś, u progu drugiej ćwierci XXI w.

Nie znaczy, że nie było innych nazwisk i imion, bardziej dziś polskobrzmiących. Też były. Ale widać większą reprezentację tych kojarzących się — owszem, mi — z Prusami.

Zapewne dałoby się to wszystko policzyć, a nawet zaciągnąć do tego moje oprogramowanie. Chwilowo coś tam nie do końca działa jak bym chciał, nie wyciągają mi się liczby dla poszczególnych rodów (potomków protoplastów), bo faktycznie, porównanie liczb najpopularniejszych imion coś by dowodziło w sposób mniej subiektywny. Póki co pozostaje mi (wybaczcie): odczucie. Demografia dla mnie to narzędzie w służbie genealogii 😉 więc nie tracę na nie czasu, choć szanuję ilekroć Ktoś robi to za mnie.

Nie wiem, kim moi przodkowie i krewni w tej linii na przełomie XVIII i XIX w. czuli się narodowo. Ani jakim językiem rozmawiali ze sobą, jakim z sąsiadami, czy w kontaktach z możniejszymi (władzą, duchowieństwem, właścicielami terenu, dziś rzeklibyśmy: pracodawcami). Sam naród, jak wiadomo, to późniejsze pojęcie. Byli poddanymi króla Prus, a z czasem przeszli przez ówczesną granicę, stając się poddanymi cara Rosji. Już kiedyś pisałem, że nie wiem, „po jakiemu mówili sobie dobranoc”.

Przy indeksacji metryk przyjęliśmy (najczęściej), że wpisujemy oryginalną pisownię nazwisk (choćby błędną) oraz uwspółcześniamy imiona, np. Cieszlak zamiast Cieślak (bo tak było w metryce), ale Marianna zamiast Maryanna, Petronela zamiast Petronella. Michał zamiast Michael, Tomasz zamiast Thomas, Feliks zamiast Felix. Adam zamiast Adamus, Józef zamiast Josephus czy Josef, Wojciech zamiast Adalbertus, Idzi zamiast Aegidius, Maciej zamiast Matthias, Jerzy zamiast Georg, Henryk zamiast Heinrich; Katarzyna zamiast Catharina, Zuzanna zamiast Susanna, Małgorzata zamiast Margarita itd. No i Karol zamiast Carl, Krystian zamiast Christian, Joanna zamiast Johanna, Różyna zamiast Rosina…

Akurat metrykalia na ziemiach aktualnie polskich pochodzą z porządków państwowo-wyznaniowych dość zróżnicowanych. Więc jakąś spójną metodę przy indeksacji ustalić musieliśmy. Nazwisk nie tykać, imiona poprawić, w dużym uproszczeniu.

Wiem to nie tylko po znanych mi dyskusjach i powstałych w ich skutek zasadach. Widzę to (w tej chwili) już po konkretnych indeksach.

Nie oceniam. Nie krytykuję. Próbuję zrozumieć. Nie wszystkie projekty tak przyjęły, ale odnoszę się do tych, w których to widzę (Geneteka, FamilySearch). Staram się wybrać coś adekwatnego do każdorazowo konkretnej sytuacji.

Gdyby była wątpliwość (nie wszyscy muszą mnie znać☺): nie poprzestaję na indeksacji, sięgam do źródeł, konfrontuję często kilka ich wersji, staram się je upier*liwie dokładnie opisywać. Za darmo serwuję to w internecie. No ale w indeksy też zerkam. To tylko i aż narzędzie.

I tak — spolszczając, podobnie jak „moje” Osoby indeksujące, kolejnego „Carl Christian” na „Karol Krystian”, a „Georg” na „Jerzy” — sobie myślę, że niektórzy urodzili się i zmarli tylko po jednej stronie. To ich rodzice, dzieci lub wnuki wkręcały się na drugą stronę. I to bardzo (a momentami strasznie) wszystko umowne. Gdybym był z linii, która została po innej stronie, być może dziś bym zniemczał, zamiast spolszczać. Przyjmuję jakąś wersję, bo niby Carl Christian, ale Cieslak lub Cieszlok, a już nie Zimmermann. A dani krewni probanta, od rodziców i rodzeństwa po bratanków i siostrzenice, z czasem zmienili stronę. Dalej nie znam ich języków i narodowości, ale wiem, gdzie mieszkali i jak ich pisano przed i po. Choć szczątki zmarłego (nagrobne i metrykalne zapiski) pozostały bez zmian w jakimś miejscu, z jakimiś napisami.

I poza dywagacjami, jednak o nic nie pytam☺ Możecie się podzielić swoimi doświadczeniami, oczywiście☺

Obyśmy zawsze o narodowości dywagować mogli. I nie było okoliczności (przemocowych, wojennych) to utrudniających. Tego Nam Wszystkim świątecznie życzę.

Akt małżeństwa Jerzego Cieślaka i Różyny Goczlik (MR15128). Duplikaty ochrzczonych, zaślubionych i zmarłych parafii ewangelickiej w Kępnie 1819 (MR15153-009), parafia ewangelicko-augsburska w Kępnie; miejsce w źródle: 6/1819, strona 18; przechowuje: Archiwum Państwowe w Poznaniu, miejsce w repozytorium: PL/53/3792/0/4/9 Szukaj w archiwach zesp. 19323 jedn. 1508528; odpis: 24.06.2021, Archiwum Państwowe w Poznaniu CIII.6342.1013.2021

Akt małżeństwa Jerzego Cieślaka i Różyny Goczlik (MR15128). Duplikaty ochrzczonych, zaślubionych i zmarłych parafii ewangelickiej w Kępnie 1819 (MR15153-009), parafia ewangelicko-augsburska w Kępnie; miejsce w źródle: 6/1819, strona 18; przechowuje: Archiwum Państwowe w Poznaniu, miejsce w repozytorium: PL/53/3792/0/4/9 Szukaj w archiwach zesp. 19323 jedn. 1508528; odpis: 24.06.2021, Archiwum Państwowe w Poznaniu CIII.6342.1013.2021

FB

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *